Licz drogi podejścia, nie metry kwadratowe
Metraż domu nie mówi nic o tym, ile kamer będzie potrzebnych. Dom o powierzchni stu metrów na wąskiej działce w zabudowie szeregowej domyka się trzema punktami, a parterowy budynek o tej samej powierzchni, stojący na działce z czterema furtkami, potrzebuje sześciu. Liczy się to, iloma drogami da się wejść na teren i do budynku.
Podczas obejścia posesji zaznaczamy każde miejsce, przez które ktoś może wejść niezauważony: furtkę, bramę wjazdową, drzwi wejściowe, drzwi tarasowe, niską siatkę od strony pola, śmietnik przy ogrodzeniu, garaż przylegający do ściany sąsiada. Każde z tych miejsc albo ma swój kadr, albo jest świadomie pominięte — trzeciej opcji nie ma.
Typowy dom jednorodzinny: cztery do sześciu kamer
W praktyce na Dolnym Śląsku najczęściej wychodzi układ czterech do sześciu punktów. Pierwszy obejmuje furtkę i strefę przed wejściem, drugi bramę wjazdową i podjazd, trzeci drzwi wejściowe z bliska, czwarty taras lub ogród od strony najbardziej osłoniętej. Dwa kolejne dochodzą, gdy działka ma dodatkową furtkę albo wolnostojący garaż.
Ważniejsza od liczby jest zasada, że kamery powinny widzieć się nawzajem. Gdy jedna obejmuje obszar, w którym zamontowana jest druga, próba jej zamaskowania czy obrócenia również zostaje zarejestrowana. To kosztuje tyle samo — wymaga tylko przemyślenia rozmieszczenia przed zakupem sprzętu.
Jeden kadr szeroki i jeden bliski zamiast dwóch średnich
Częsty błąd to ustawienie wszystkich kamer na podobny, średni plan. Powstaje wtedy obraz, na którym widać, że ktoś jest, ale nie da się powiedzieć, kto. Skuteczniejszy jest podział ról: jedna kamera obejmuje szeroko całą strefę i pokazuje przebieg zdarzenia, druga ma dłuższą ogniskową i obejmuje wyłącznie punkt, przez który każdy musi przejść — zwykle furtkę lub drzwi.
Przy tej drugiej kamerze liczy się gęstość pikseli na metr szerokości kadru. Do stwierdzenia obecności wystarcza około dwudziestu pięciu pikseli na metr, do rozpoznania znajomej osoby około stu dwudziestu pięciu, a do odczytania tablicy rejestracyjnej ponad dwustu pięćdziesięciu. Dlatego kamera 4K ustawiona na szeroki plan bywa gorsza od kamery o niższej rozdzielczości skierowanej wyłącznie na bramę.
Gdzie nie montować
Nie montuj kamery naprzeciwko lampy ulicznej ani reflektora nad garażem — przysłona zamknie się na źródle światła, a reszta kadru zniknie w czerni. Nie kieruj jej też prosto na jezdnię: poza kwestią prawną ruch uliczny wygeneruje tyle detekcji, że po tygodniu wyłączysz powiadomienia.
Unikaj montażu w miejscach, gdzie promiennik podczerwieni odbija się od okapu, ściany lub własnej kopułki. Objawia się to białą poświatą na całym nocnym obrazie i jest jednym z najczęstszych powodów, dla których tani zestaw wygląda dobrze w dzień, a nocą pokazuje mgłę.
Co jeszcze warto zaplanować przy okazji
Jeśli dom jest w budowie, to najtańszy moment na przeciągnięcie przewodów nie tylko do kamer, ale też do przyszłego panelu domofonu, punktów dostępowych Wi-Fi i czujek alarmowych. Sam przewód kosztuje niewiele, a jego brak po wykończeniu wnętrz oznacza listwy na ścianach albo rezygnację z części punktów.
Warto też od razu wyznaczyć miejsce na rejestrator — nie w przedpokoju przy drzwiach, gdzie złodziej zabierze go razem z telewizorem, tylko w kotłowni, garderobie lub na poddaszu, z doprowadzonym osobnym obwodem zasilającym i zasilaniem buforowym.




